wtorek, 29 marca 2005
Maly pikus

Troche mi wstyd, bo sie kilka tygodni temu ekscytowalem zwykla eutanazja. A to przeciez maly pikus, gra w berka kucanego. Teraz to dopiero mamy powod do radosci, osiagnelismy bowiem, Prosze Szanownych Panstwa, jeszcze wyzszy stopien rozwoju. Juz nie jakis tam gupi “zloty szczal”, ktory w pare minut ostatecznie znieczula chorego uwalniajac od jakze przykrych i zbednych klopotow  rodzine i personel szpitalny. Teraz mozna juz, na oczach calego swiata, zaglodzic takiego umierajacego. Trwac to bedzie kilka dni, dostarczajac wszystkim niezapomnianych wrazen i tematu do rozmow .Tak byczo to chyba jeszcze nie bylo i nie wiem, czy sie da byczej. Ale chyba sie da, wszak ludzka pomyslowosc i wrazliwosc sa jak Armia Radziecka -  nie znaja granic. Gaudeamus, Kochani, kiedys moze byc nasza kolej.

Wasz Pangloss

poniedziałek, 07 marca 2005
Do Przyjaciol Moskali

Wlasnie przeczytalem wiadomosc, ktora utwierdzila mnie jeszcze bardziej w moim optymizmie. Spytano  1,5 tysiaca Rosjan, co sadza o zmarlym pol wieku temu Wielkiemu Jezykoznawcy, Nieomylnym Wodzu Jozefie Wissarionowiczu Stalinie. I sie okazalo. Sie okazalo, ze zaleznie od grupy wiekowej, od 37 do 69 % Rosjan czuje do Niego sympatie zmieszana z podziwem i uwaza , ze dobrze przysluzyl sie Matuszce Rosji. Ze jedna trzecia  chcialaby zyc w kraju rzadzonym przez czlowieka takiego, jak On, a 42 % uwaza, ze Rosji potrzebne sa rzady silnej reki. Kto nie wierzy, niech przeczyta te krotka notke : ( http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2587259.html ) i ogrzeje sie jej cieplem.

Bracia Moskwicini, mam dla Was pyszna wiadomosc : nie traccie nadziei. Juz niedlugo stanie sie tak, jak chcecie, nawet nie bedziecie wiedzieli kiedy i jak. Podwaliny zostaly juz polozone, pozostalo juz tylko dograc szczegoly. O czym z radoscia zawiadamia

Wasz Pangloss

00:50, pangloss
Link Komentarze (3) »
niedziela, 06 marca 2005
Kropla

Tez nienajnowszy nius, ale coz – dawno tu  nie zagladalem, zaniedbalem i sie  porobily zaleglosci. Kilka dni temu prasa doniosla, ze  zastrzelil sie byly ukrainski oberkagiebista, niejaki Jurij Krawczenko, zamieszany w poszatkowanie przed laty pewnego nazbyt czepliwego dziennikarzyny. Coz powiedziec ? To kropla  w morzu potrzeb.

Wasz Pangloss

14:25, pangloss
Link Dodaj komentarz »
Z dziejow Honoru

Wiadomosc stara, bo sprzed ponad roku, ale jakze optymistyczna. Slizgajac sie po Necie, znalazlem przez przypadek  wzmianke o tym, ze general Anatolij Kwaszin, byly juz szef sztabu armii radzieckiej (przepraszam : rosyjskiej, odnowionej i federalnej), byly glownodowodzacy wyzwolicielskich i antyterrorystycznych oddzialow rosyjskich w Czeczenii, zostal w styczniu 2004 odznaczony francuskim orderem Legii Honorowej. Niby mala rzecz, a cieszy. Jakos tak razniej i cieplej sie  robi na duszy. Mysle, ze mozna Prezydentowi V Republiki (Strazniczki Praw Czlowieka i Obywatela) wyslac kilka innych kandydatur, wszak Nieslusznie Pominietych A Zasluzonych W Temacie Honoru jest wielu.Zacznijmy od Pol Pota, wybitnego sluchacza Sorbony, zolnierza-humanisty i Wodza.

Z optymistycznym pozdrowieniem

Wasz Pangloss

13:10, pangloss
Link Dodaj komentarz »
piątek, 11 lutego 2005
Gdzie drwa rąbia …

… tam, wiadomo, wióry lecą. W przypadku Matki Wszystkich List - trochę niewinnych się ufajda, ale co tam – to tylko wiórki, a widowisko jest przednie. Dzielny wozak Wildsztajn przywiózł wieką furę drewna i się zaczęło Wielkie Rąbanie. Wióry lecą, aż miło. Uwielbiam, po prostu uwielbiam patrzeć, jak wiązki drewnianych ścinków i szczapek wesoło tryskają w górę, niczym iskierki z ogniska. Państwo też lubicie ten widok, wiem to na pewno – jest wesoły i napawa optymizmem.

To tylko taka krótka notka, bo musiałem się z Państwem podzielić swoim rosnącym optymizmem. Nie zdzierżyłem, gdysz jak widzicie – jest coraz byczej. 

Wasz Pangloss 

PS :  à propos iskierek : ja też , podobnie jak Państwo, uwielbiam zapach napalmu o poranku.

PPS : aha, siemi przypomniało – lubicie grę w Piegusa ? Bo ja uwielbiam.

12:54, pangloss
Link Komentarze (3) »
czwartek, 03 lutego 2005
Odlatujący Holender

 

Po  dzisiejszej prasufce nagrodę specjalną i zbiorowy tytuł Panoptymista Dnia otrzymuje holenderska komisja  pod batuta wybitengo psychologa klinicznego Josa Dijhuisa. Za wybitny wkład do walki z pesymizmem. Przez likwidowanie pesymistów i frustratów.

„ ...  raport o "Cierpieniach wynikających z życia" przygotowany przez komisję kierowaną przez zasłużonego profesora psychologii klinicznej Josa Dijkhuisa to prawdziwy przewrót w pojmowaniu eutanazji. Jego autorzy doszli do wniosku, że "zmęczenie życiem" i "cierpienie z powodu życia" może być w niektórych przypadkach dostatecznym powodem dla lekarza, aby zgodził się na prośbę pacjenta o skrócenie tego stanu.

Aby dostać "ostateczny zastrzyk", nie trzeba chorować na raka, być całkowicie sparaliżowanym i nieludzko cierpieć fizycznie, bez żadnych perspektyw powrotu do zdrowia. Wystarczy przekonać lekarza, że cierpienie psychiczne wynikające z życiowych przeżyć jest nie do zniesienia. - Cierpienie zbyt często łączymy z konkretną chorobą - tłumaczy prof. Dijkhuis. Według niego osobę, która "nie jest w stanie dłużej znieść życia i nie widzi dla siebie żadnej przyszłości", można uznać za "cierpiącą z powodu życia".

 

Całość tutaj : 

http://serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34513,2526572.html

 No i super, Holendrów czeka świetlana przyszłość w społeczenstwie panoptymistycznym. Rzesze psychologów, psychoterapeutów, psychiatrów i innych darmozjadów się przekwalifikują (małym kosztem – wystarczy nauka robienia zastrzyków) i dalej jazda.

„Szef Pana opierniczył ? Koledzy w pracy Pana nie lubią ? Mąż Panią zdradza ? Dzieci się nie uczą ? Furda, paniedziejaszku. Mam tu taki rewelacyjny specyfik na wszelkie objawy zmęczenia życiem. Jeden zaszczyk i wszystko przechodzi, jak ręką odjął. To jak ? Zapakować czy wszczykujemy na miejscu?” 

Jest Byczo STOP będzie jeszcze byczej STOP o czym z radością zawiadamia

 Wasz Pangloss

10:44, pangloss
Link Dodaj komentarz »
Kaukazodisnejlend

Wpis zaległy – nie mialem wtedy czasu podzielić się z Wami moją radością, a chodzi to za mna do dziś. Uradował moje panoptymistyczne serce komunikat sprzed kilku dni o projektach zorganizowania w czeczeńskim mieście Gudermes parku rozrywki. Super, po prostu super. Tylko dlaczego tak skromnie ? Dlaczego ograniczac sie do jednego miasteczka (chocby bylo nie wiem jak wesole) ? Caly kraj bym objął tym projektem. I dlaczego w czasie przyszlym ? Przecież juz jest rozrywkowo. Tysiące Czeczenów i rosyjskich „chłopców”  rozrywają się tam codziennie od ponad 10 lat. Zakładają teź filie w republikach ościennych i na terenie całej Rosji. Putin jako globalny kaowiec jest niezastąpiony. Nie ma siły - on musi byc panoptymistą. Coz radością konstatuje

 Wasz Pangloss

10:42, pangloss
Link Komentarze (4) »
wtorek, 01 lutego 2005
W Polsce spokój

W Polsce spokój i cisza, niestety. Tylko jedna świeża radosna wiadomość – kilku panów z Gazownictwa i Naftownictwa postanowiła przyczynić się do ogólnego wzrostu dobrobytu, przez kasowanie do kieszeni 2 baniek rocznie w zamian za pośrednictwo w wypłatach dla emerytów. Hodowla emerytów zawsze była priorytetem, roczny udój od sztuki może niebagatelnie przyczynić sić ogólnej prosperity, bardziej może nawet niż wydobycie, transport i handel samym gazem i ropą, a jest na pewno bardziej ekologiczny. To cieszy. Agroturystyka ma w Polsce kolosalną przyszłość.

 Na koniec drobiażdżek. Niestety, mimo oporu zdrowych sił z koła Wspólnota (pod wodzą dzielnego radnego Kuli Jana) w Częstochowie czerwonym udało się przeforsować Krasnala Hałabałę na patrona przedszkola nr 26. Niepoważnie tak. Optymistycznym elementem jest to, że czerwonych i tak się przegoni, a w Częstochowie szkół, przedszkoli i nowych (lub starych) ulic jest pod dostatkiem. Torquemada też się w końcu załapie, że o Giertychach, Prałacie Brygidzkim i Ojcu Derektorze  nie wspomnę. Nie zapomnimy też na pewno o 3-cim Baonie XXXVIII Pułku Szczelców Wąchockich im. Błogosławionej Hildegardy. Szczelcy wąchoccy krew przelewali i ulica się im słusznie należy. A co najmniej przeszkole.

O czym z radością zawiadamia Was

 Wasz Pangloss 

Nie ma ...

 

Tytuł z pozoru pesymistyczny, kojarzący się z niegdysiejszymi przejściowymi kłopotami w zabezpieczaniu substancji towarowej na niektórych odcinkach handlu uspołecznionego. Ale nie, będzie optymistycznie, co związane jest z naturą tutułowej nieobecności.

 Czego nie ma ?  Ludobójstwa nie ma. Tym razem nie ma go w sudańskim Darfurze, o czym dowiadujemy się z nieopublikowanego jeszcze raporu ONZ (hehehe, tak à propos , fajnie jest dowiadywać się czegos z niepublikacji. Przeciwpołożnie, z opublikowanej listy Wildsteina – jeśli będzie opublikowana – nie dowiemy się, kto był, a kto nie był esbekiem. Taki był oczywiście główny cel wyniesienia jesj z IPN-u. Mjut na serce wszystkich panoptymistów. Koniec dygresji ). Bo tam doszło byc może, ewentualnie, do jakichś drobnych nieporozumień, jak w rodzinie. Wszak wszyscy ludzie są braćmi. Drobiazg, drobnostka, bzdecik,w ogóle nie ma o czym mówić. Ani pisać. To pewnie dlatego żurnaliści się tym nie zajmują. Bo skoro daleko, gorąco i nic się nie stało, po co jechać, po co glowę zawracać sobie i czytelnikom (widzom), wydawać cenne dewizy, benzyne spalać itede. No bo pomyślcie – taki Sudan to ma ponad 39 mln mieszkańców, w samym Darfurze ok. 7 mln. No to, pytam się, co to jest te głupie 70.000. Jeden procent ? Wolne żarty, z czym do gościa ? Jak by to bylo 700 tysięcy, albo bańka, to proszę bardzo, jest o czym rozmawiać. Zresztą, poczekajmy, powolutku, spokojnie  i w kilka lat dojdziemy i do bańki. Trochę (np. druga bańka) zniknie w wyniku diety-cud (drogie Panie , drodzy Panowie,  na pewno część z Was ma kłopoty z nadwagą, przeżywacie istne katusze próbując się odchudzić, a tu proszę, za fryko to mają), a reszte się rozlokuje gdzieś indziej. I nie też nie będzie ludobójstwa. Nic nie będzie. Niczego i nikogo. I wtedy w części Darfuru zorganizuje się (pod auspicjami ONZ, of course) Park Narodowy im. Braterstwa Narodów Afryki, hotelików parę się postawi, skromnych, cztero-pięciogwiazdkowych , dla europejskich emerytów, miłośników safari (bezkrawych safari, fotograficznych, gdyż najważniejsza, w naszych trudnych czasach, jest ochrona dziewiczej przyrody afrykańskiej) i kąpieli słonecznych (ciekawe, czy zdrowo byłoby po kąpieli słonecznej zażyć krwawej łaźni ?). Gdzieś tam, jak Bóg da, ropa tryśnie, hu nołz ? I byczo będzie. Znaczy, jeszcze byczej, bo byczo to już jest.

O czym z radością zawiadamia Was

 Wasz Pangloss  

poniedziałek, 31 stycznia 2005
Panoptymistyczne powitanie

 Swietnie, ze jestescie ;-)

 Skoro Stary Werter zdecydowal sie wrocic, to moze i ja dam sie namowic, kto wie ? Zwlaszcza, ze w Bloxowisku, jak za dawnych  dobrych  pionierskich czasow, panuje powaga, a nawet, rzeklbym, smutek i przygnebienie. Za malo w Was, kochani, optymizmu, moim skromnym IMHO. Ze o panoptymizmie nie wspomne.

 I mimo, iz ominelo nas wspolne przezywanie tak radosnych zdarzen jak poczatki komisji orlenowskiej, kolejna edycja esbeckich teczek, pogrzeby Milosza, Nowaka-Jezioranskiego i Arafata, wybory na Ukrainie i w Stanach oraz rozmaite wyczyny roznych parlamenarzystow i glowek rzadzacych, to mysle, ze nie nalezy sie zalamywac. Rok 2005 z pewnosci dostarczy nam nowych, radosnych wrazen. Bedzie  z pewnoscia tak samo byczo, jak w poprzednim. Wszak wojny, wybory, pogrzeby i afery polityczne sa wieczne. Na szczescie.

 Oczywiscie ponadpolrocznych zaleglosci nadrobic sie nie da, tym bardziej, ze tym razem dawki optymizmu beda nieczeste i takie bardziej homeopatyczne, zeby Was nie zabilo ;-)

Na poczatek pierwsza dawka : pomyslcie, jak to dobrze, ze nie komentowalem Bieslanu czy grudniowego tsunami. Mysle, ze co wrazliwsze duszyczki moglyby tego nie zdzierzyc, nawet jeslibym pisal po 23.00.

 O czym z radoscia zawiadamia

 Wasz  Pangloss

 PS : aha, chcialbym jednak przeprosic blogowiczow, ktorzy sie wpisali ponizej, za tak dlugi bezodzew i calkiem nieoptymistyczne niedawanie znakow zycia. Niech sie Stary Werter tlumaczy, to wszystko jego wina  ;-)

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5